O frustracyjach i codziennych radościach rzecz mała, a cieszy.
Kochani. Spragnieni, stęsknieni, niedoinformowani, zawiedzeni, rozczarowani- informuję niniejszym, że żyjemy, toczymy się i nie powaliła nas żadna odmiana ptasiej grypy.
Kochani. Spragnieni, stęsknieni, niedoinformowani, zawiedzeni, rozczarowani- informuję niniejszym, że żyjemy, toczymy się i nie powaliła nas żadna odmiana ptasiej grypy.
Maya zalicza "pierwsze razy" niczym na sterydach. Po 2 tygodniach wymuszania siedzenia, teraz wyciąga łapki ale zamiast zgiąć się w pupie- prostuje nóżki i fik!- staje na paluszkach. Po sekundzie kolanka się uginają i Maya ląduje na kolankach.
Przyszły papiery od Anthony'ego-prawnika.
Siedzę w domu, nic nie robię i powoli zamieniam się w Upierdliwą Klientkę bo jedyne co robię i co zahacza o kreatywność to dzwonienie całymi dniami po urzędach i firmach ze skargami i zażaleniami. Ręce już mi opadają.
Się pokóciłam i mam. Trochę minut dla Kokainki.Kokaince wszyscy pomagają. Gotują obiadki, robią pranko, miksują butelki, kąpią Pumpla tylko że jakoś tak jest w moim życiu, że moja asysta w każdej tej czynności jest niezbędna.
Codziennie siadam i próbuje coś napisa. Codziennie. I codziennie kiedy tylko uwieszę łapę nad klawiszami w oczekiwaniu na iskrę grafomańską... moja rodzinka znajduje mi zajęcie. Albo Dzidzi albo Tati albo Baba.O, znowu...
Nadal jestem przeziębiona. Już po antybiotyku który jedynie usuwał ból głowy, po Chlorchinaldinach i Dequitinach- nic. Psikam w nos jakimś Domestosem, obsiewam dom mokrymi chusteczkami, charczę i boję się że w końcu wypluję płuca.
Wielki Eksodus zakończony.W południe przed dom zajechał van, wyskoczyła Rodzicielka, pies, torby, panowie od vana, od nas znajomi do wnoszenia.
Mysioludek jest chory. Nic poważnego się w sumie nie dzieje ale pierwsza choroba dziecka jest przerażająca chyba dla każdego rodzica. Ma podrażnione gardło, lekką temperaturę i pleśniawki na jęzorku.
Puściłam sobie taki oto wpis na Fora Onetu, niech się błaka. Wrzucam też tu na wypadek gdyby moja "ulotkę" Onet zarekwirował a mnie wrzucił do Tamizy.Sodoma, Gomora, płacz i zgrzytanie zębów.